Mój podopieczny Grzegorz znalazł namacalny dowód kiedy prawdopodobnie pierwszy raz pomyślałem o starcie w Spartathlonie...bez kilku miesięcy będzie to prawie 10 lat temu....jak widać nie można rezygnować a każdy dzień, tydzień, miesiąc a nawet rok może nas przybliżyć do celu...
Drugi tydzień za mną. Ponieważ weekend zapowiadał się pracowicie długie wybieganie nastąpiło w piątek.
Oto czwarty tydzień, bardzo udany choć z przygodami. Planem było osiągnięcie 150 km w tym tygodniu oraz komfortowe ukończenie biegu na 75 km. Oba cele zostały osiągnięte ;-)
Minął pierwszy tydzień przygotowań do Spartył. Kiedy w kalendarzu mamy zapisaną datę i dystans, motywacja jest większa a zestaw wymówek mniejszy.
Ten tydzień (dopiero trzeci) tak jak przewidywałem z weekendem porozbijanym, ale na szczęście udało się mimo zapracowania przebiec 130 km
Po roku czekania i blisko 10 latach marzenia wreszcie znalazłem się na liście startowej legendarnego Spartathlonu !