Artur Kujawiński

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

25 Vienna City Marathon 2008

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
27 kwietnia 2008 wziąłem udział w kolejnym maratonie odwiedzając piękną stolicę Austrii - Wiedeń. W trakcie jesiennych przygotowań nie miałem jeszcze tego maratonu w planach ale kiedy okazało się, że uzbierała się spora grupa znajomych chętnych na wspólny wyjazd już można było wstępnie wpisać go do kalendarza tegorocznych startów. Po tym jak odwołano wiosenny - kwietniowy maraton we Wrocławiu oraz gdy oficjalnie zaprezentowano medal wiedeńskiego maratonu, praktycznie nie było już mowy by odpuścić ten start.
25 jubileusz maratonu uczczono między innymi wyjątkowym medalem wysadzanym kryształkami Swarowskiego.




Podróż do Wiednia przebiegła komfortowo dzięki doskonałemu kierowcy, koledze z klubu "Małemu" czyli Arturze Ostoi. Blisko 600 km przebyliśmy bez problemu i spokojnie.


Po dotarciu na miejsce i odpoczynku, następnego dnia całą ekipą udaliśmy się do biura maratonu. Organizacja i przepych były na najwyższym poziomie. Profesjonalna obsługa, duże targi sportowe i niesamowite pasta-party to rzeczy dla których z pewnością warto tutaj przyjechać.


Witamy na 25 Vienna City Marathon ;-)



Tradycyjny odbiór numeru startowego, aktywacja chipa...



Rozmowy na temat najnowszych modeli butów ;-)



Analiza sektorów na starcie...tuż za elitą ;-)



Ostatnia targowa fotka i można udać się na pasta party



Istna gala na którą kroczymy po czerwonym dywanie ;-)



Królewskie salony i maratońska uczta


Smacznego ! Trzeba nabrać sił przed maratonem
a na to dobra jest konkretna porcja węglowodanów.



Zdrówko z Bartasem ;-)



Wspólna konsumpcja z Małym ;-)



I akt zjednoczenia, jeden za wszystkich - wszyscy za jednego !


Najedzeni mogliśmy pozwiedzać piękny Wiedeń
ale większą część zostawiliśmy na czas już po maratonie.



Franz Jozef władał Austrią blisko 70 lat !!!



Przepiękne parki zarówno do spacerowania jak i piknikowania



Postanowiliśmy zobaczyć również metę, która zrobiła na nas duże wrażenie.


Moim zdaniem meta wiedeńskiego maratonu to jedna z najpiękniejszych w Europie



Ponieważ w tym roku w czerwcu rozegrane zostaną tutaj Mistrzostwa Euro 2008
motywem przewodnim była murawa piłkarska ;-)


Przepiękna brama mety, to tutaj następnego dnia każdy zostanie zwycięzcą



Największe obawy budziła pogoda...słońce nigdy nie jest moim sprzymierzeńcem...


Tłum ludzi podąża w jednym kierunku, na start.


Skupienie, zamyślenie, nadzieja...ale i serca pełne radości z powodu
uczestniczenia w pięknym europejskim maratonie.


Podczas rozgrzewki w myślach przewija się taktyka biegu


Przestrzeń przed startem z każdą minutą zapełnia się uczestnikami.


W depozycie można zostawić np. rzeczy z rozgrzewki,
liczne tiry oznaczone są numerami startowymi


Fotka typu - MY WAM JESZCZE POKAŻEMY ;-)))


Wspaniała ekipa MANIAC-ów ;-) Każdy ma swój cel i plan do zrealizowania
ale najważniejsza jest radość z biegania.


Czołówka maratonu... tempo po 3 min/km ;-)


Ulicami Wiednia przy oklaskach kibiców nogi niosły na pierwszych kilometrach


Postanowiłem pobiec mocno, tempo po 4:01-4:03/km Czas docelowy około 2:53


Szacunek dla tych, którzy nie mogą przebyć tej ciężkiej drogi na własnych nogach,
dla nich ten dystans jest fizycznie i psychicznie jeszcze dłuższy i cięższy.


Tłum kibiców na trasie pomaga zagrzewać do biegu, tym co biegną na czele
jak również tym na końcu kiedy braknie im już sił.


Mocne słońce po 30 kilometrze dało mi już mocno we znaki. Wiedziałem już, że nie nabiegam założonych około 2:53 a nawet nie złamię 3 godzin.
Cóż kolejny raz słońce okazało się silniejsze...


Jednak pogoda ducha i radość z biegu mnie nie opuszczały.
Mimo kryzysu i upału nadal potrafiłem cieszyć się uczestnictwem.


Myśląc już o jesiennym chłodzie który lubię pobiegłem dalej ku mecie.



Po maratonie wszyscy mogli już spokojnie piknikować, miłe rozmowy o tym
jak było na trasie, dzielenie się wrażeniami, gratulacje i ... plany na kolejne starty.


Złocisty napój do tego odpowiednio schłodzony to prawdziwa nagroda po tak dużym wysiłku. Grunt to wspaniała paczka, z którą przyjemnie podróżować i startować.
Wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni !!!


Dla tego medalu tutaj przyjechałem.
Wysadzany i okazały pozostanie wspaniałą pamiątką z Austrii.




Idąc do biura zawodów zahaczyliśmy o park rozrywki, obiecaliśmy sobie,
że po maratonie pozwolimy sobie tutaj na chwile szaleństwa.
Jak postanowiliśmy, tak teraz zrobiliśmy ;-)



Niesamowite karuzele, poczuliśmy się jak w bajce.



Baśniowy świat parku rozrywki.


Teraz mogliśmy już swobodnie oddać się szaleństwu i rozrywce.


Wszystkiego nie zdążyliśmy dotknąć, wypróbować i zwiedzić...warto tutaj wybrać się
na cały dzień by znaleźć się w zupełnie innym świecie ;-)


Niesamowita przemiana czyli wcielenie się w rolę prosto z filmu Północ-Południe !


Każdy spróbował wariacji na różnego rodzaju karuzelach, istny zawrót głowy !
Tutaj trzeba trafić i przeżyć ! My po maratonie i kebabie naprawdę mieliśmy
wszystko wywrócone do góry nogami hahaahaha....


Wszędzie czaiły się bajkowe postaci namawiając do wkroczenia w ich magiczny świat.


Jazdę w tej machinie zapamiętam do końca życia !
Tylko dla ludzi o mocnych nerwach, zimnej krwi i odporności na potężne przeciążenia !


Wieczorem park stał się jeszcze piękniejszy...aż żal było wracać do hotelu !


Po szaleństwach w parku rozrywki Prater następnego dnia przyszła kolej
na zwiedzenie rezydencji Shonbrum.






Powyższe widoki zapierały dech a nogi mimo przebiegniętego maratonu
same niosły by zwiedzić te przepiękne miejsca.


Tutaj trzeba jeszcze kiedyś wrócić...




Warto przyjechać do tej pięknej stolicy, Wiedeń ma wiele do zaoferowania dla turystów.


Shonbrum zapiera dech...tutaj także można spotkać biegaczy ;-)


Spacer i piękne widoki, teraz można spokojnie delektować się okolicą.


Kolejna stolica na mojej biegowej mapie zaliczona. Serdecznie polecam Wiedeń zarówno turystycznie jak i biegowo ;-)



Pamiątkowe zdjęcie z bardzo udanego wyjazdu na jubileuszowy 25 Vienna City Marathon.

Ps. Mimo, że nie udało się ustanowić nowego rekordu życiowego to wyjazd ten uważam za niesamowity. Spontaniczny a okazał się wspaniałą wyprawą by poznać kolejny piękny kraj w Europie. Wszystkim polecam zarówno miasto jak i sam maraton. Warte zwiedzenia i przeżycia. Jeśli chodzi o wynik to na połówce 1:27 dawało szanse na czas 2:53-2:55. Jednak tradycyjnie słońce pokrzyżowało plany i skończyło się na treningowym 3:09. Miejsce 430 na ponad 8000 uczestników jest jednak wysokim a forma przecież nie ucieknie podbudowana kolejnym doświadczeniem ;-)

Zdjęcia:
Artur Kujawiński
Bartłomiej Mikołajczak
Artur Ostoja
Sandra Klorek
 
Partnerzy
mpgray
Polecam
fformy

decathlon
Imprezy sportowe:

barcelona2010
Uzyskane kwalifikacje:

UTMB220

sparta220