Zastanawiałem się, czy kiedyś doczekam tej chwili.... miejsce na podium w maratonie... w zasadzie dla byłego sprintera rzecz nierealna... ale wreszcie stało się ! I to zwycięstwo w kategorii ;-) Bardzo udany start na wymagajacej trasie z 8 podbiegami i wysokie 12 miejsce w klasyfikacji generalnej. Start w Jelczu był startem zastępczym do Dębna, które zostało odwołane. Zadanie nie było łatwe ponieważ trzeba było przetrzymać formę o kolejne aż 3 tygodnie. Udało się, szkoda, że trasa była dużo trudniejsza od płaskiej w Dębnie bo tego dnia mogłem pokusić się o życiówkę. Wiosenna część sezonu nie mam wątpliwości dzięki nowej odżywce Hornet Juice była bardzo udana. Z uwagi na wiele obowiazków mój trening oceniam na dosyć spokojny. A uzyskana forma praktycznie była na życiowym poziomie gdyż mimo czasami niesprzyjających warunków pogodowych lub ukształtowania terenu uzyskiwane czasy pozwalały na uplasowanie się na wysokich miejscach. Teraz tydzień regeneracji i spokojne przygotowania do jesiennej części sezonu zapowiadającej się jeszcze ciekawiej ;)
Krótki opis...
Bieg rozpocząłem w tempie około 4:06-4:08 a zatem w tempie w okolicach na rekord życiowy (średnia 4:10). Z wcześniejszych relacji wynikało, że trasa nie ma być trudna z jednym mało znaczącym podbiegiem. Ale były to relacje sprzed 2 lat i okazały się zamazane pamięcią. kKedy około 5 kilometra zobaczyłem spory blisko 300 metrowy podbieg na wiadukt natychmiast włączyłem hamulec. Wiedziałem, że utrzymywanie mocnego tempa tego dnia może się skończyć poważnym kryzysem na trasie. Pozostał drugi cel do zrealizowanie choć nie ukrywam, że był on w zasadzie celem głównym - jak najlepsza pozycja, w klasyfikacji generalnej, najlepiej w okolicach 10 miejsca i miejsce na podium w kategorii wiekowej. Ponieważ przed startem widziałem wielu dobrych biegaczy wiedziałem, że tak łatwo nie będzie i tylko równe tempo do końca zaowocuje dobrym końcowym rezultatem i miejscem.
Stąd po poierwszym podbiegu podjąłem decyzję by biec rozważnie w tempie około 4:15/km. To tempo mimo podbiegów wydawało się tego dnia realne. Początkowy deszcz na starcie ucieszył gdyż nie przeszkadzał a chłodził rozgrzane ostatnimi dniami powietrze. Jednak było to zdradliwe gdyż po około dwóch godzinach biegu kiedy temperatura się podnosiła i zaczęło parować, zrobiło się duszno... cdn
Najmilej wspominam moment dobiegnięcia na 23 kilometrze do grupki 7-8 osobowej i bez zastanowienia minięcie utrzymując swoje tempo....ryzykowne ale tym razem ryzyko opłaciło się ;-)
3:02:47 co na tej trasie uważam za wynik bardzo dobry.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|



















